Na kartach historii Polski roi się od wojowników, myślicieli, królów i… barwnych magnatów, którzy potrafili jednym skinieniem ręki zmieniać bieg wydarzeń. Jednym z nich był Stanisław Myszkowski – postać, której historia jest niczym scenariusz dobrze nakręconej telenoweli: nie brak w niej polityki, wpływów, kościelnych godności i ogromnych pieniędzy. Kto to był? Co zrobił, że dziś o nim piszemy? I jak to się stało, że jego nazwisko do dziś gości w podręcznikach? Szykuj filiżankę ulubionej herbaty i daj się porwać w fascynującą podróż do XVI wieku.

Urodzony z arystokratyczną łyżką w ustach

Stanisław Myszkowski przyszedł na świat w 1558 roku. Był potomkiem jednego z najstarszych i najbardziej wpływowych rodów szlacheckich w Rzeczypospolitej – Myszkowskich herbu Jastrzębiec. Jeśli nazwisko to brzmi dla Ciebie znajomo, nie jesteś sam! Rodzina Myszkowskich pojawiała się w wielu momentach historii kraju, a Stanisław był jednym z jej najbardziej zapamiętanych przedstawicieli.

Już od kołyski otaczał go przepych. Jego ojcem był Piotr Myszkowski, biskup krakowski – co, trzeba przyznać, było pewnym ułatwieniem w robieniu kariery kościelnej i politycznej. Wychowanie odebrał solidne – najpierw na rodzimej ziemi, później za granicą, gdzie studiował w Rzymie. I nie chodziło tu o turystyczne spacery po Koloseum – Myszkowski zgłębiał tam teologię, filozofię i prawo kanoniczne. Uczony, ambitny i… obyty. Idealny kandydat na coś większego niż przeciętny szlachcic.

Magnat z bożej łaski – albo z królewskiego nadania

Kariera Stanisława Myszkowskiego zaczęła się naprawdę rozpędzać w drugiej połowie jego życia. Co prawda już wcześniej piastował kilka prestiżowych funkcji, ale prawdziwy bum nastąpił, gdy został referendarzem koronnym, a później sekretarzem królewskim. Brzmi ciekawie, prawda? A jeszcze ciekawsze jest to, że jego wpływy rosły nie tylko w kręgu dworskim. Stanisław był właścicielem ogromnych dóbr ziemskich – w tym między innymi Mirowa, który doprowadził do rozkwitu.

Jednak najbardziej fascynujący moment jego życia nadszedł w 1601 roku. Wtedy to król nadał Myszkowskiemu i jego braciom tytuł… margrabiów! A konkretniej – margrabiów na Mirowie. Był to przypadek dosyć wyjątkowy, bowiem w Rzeczypospolitej tytuły arystokratyczne z wyższej półki nie były rozdawane na prawo i lewo. Co ciekawe, potem pojawił się wielki szum wśród pozostałej szlachty, która nie była szczególnie zachwycona tym zachodnim zwyczajem. Nie zmienia to faktu, że od tego momentu Stanisław Myszkowski rozkwitł w pełni jako magnacki celebryta swojej epoki.

Mecenas sztuki i budowniczy z wyobraźnią

Nie tylko mieczem i polityką żył Stanisław Myszkowski. Jego serce biło też dla sztuki, architektury i wszystkiego, co piękne. Dzięki jego wsparciu finansowemu wiele zamków, rezydencji i świątyń zyskało drugie życie – lub zostało wzniesionych od zera. Jaworzno, Książ Wielki – te miejsca zawdzięczają mu nie tylko rozwój, ale też sporo wdzięku.

W szczególności kochał Mirow, który był jego oczkiem w głowie. Można śmiało powiedzieć, że chętnie wysypywał złoto z sakiewki, by uczynić ze swojego margrabstwa perłę renesansu. Za jego panowania pojawiły się tam ogrody włoskiego stylu, a zamki prezentowały się tak dostojnie, że niejeden włoski arystokrata nie miałby się czego wstydzić.

Czy to był święty? A może tylko dobrze ustawiony duchowny?

Choć przez całe życie Stanisław Myszkowski był wiernym synem Kościoła, nie można powiedzieć, by był typowym duchownym. Choć miał święcenia, bardziej przypominał renesansowego kardynała z Włoch niż skromnego polskiego proboszcza. Lubił bogactwo, towarzystwo uczonych, artystów i osób wpływowych. Był typem człowieka, który potrafił zjednać sobie przyjaciół… i zabezpieczyć przyszłość rodu.

Zmarł w 1617 roku, pozostawiając za sobą fortunę, dziedzictwo i przede wszystkim legendę. Do dziś wspomina się jego zasługi dla kultury i rozwoju polskich ziem. A także – nie oszukujmy się – jego umiejętność odnalezienia się w zawiłym świecie politycznych intryg i kościelnych koneksji.

Stanisław Myszkowski był kimś więcej niż tylko kolejnym złotym chłopcem z rodu magnatów. To postać, której życiorys pokazuje, że nawet w epoce husarii i sejmików można było mieć zamiłowanie do sztuki, wpływy na królewskim dworze oraz tytuł arystokraty w kieszeni. Jego historia to opowieść nie tylko o władzy i bogactwie, ale też o stylu, gustach i wizji nowoczesnej Polski – przynajmniej tej z przełomu XVI i XVII wieku. Jeśli więc następnym razem usłyszysz nazwisko Myszkowski, wiedz, że za nim kryje się historia, która z powodzeniem mogłaby być scenariuszem do hollywoodzkiego hitu. A przynajmniej serialu kostiumowego, który wszyscy binge’owalibyśmy na Netflixie.

Przeczytaj więcej na: https://chiclifestyle.pl/stanislaw-myszkowski-zycie-prywatne-kariera-ciekawostki/.