Borys Mańkowski to zawodnik, który udowadnia, że MMA to nie tylko krwawe juchy i mocne cepy, ale też styl, determinacja i… świetna fryzura. Wieloletni fan KSW doskonale zna jego nazwisko, jednak Ci, którzy dopiero niedawno wciągnęli się w świat mieszanych sztuk walki, mogą być zaskoczeni, że wojownik o pseudonimie The Tasmanian Devil jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Ba! On dopiero rozkręca imprezę.
Ostatnie pojedynki – czy Mańkowski nadal gryzie jak diabli?
Rok 2023 dla Borysa był niczym rollercoaster bez pasów bezpieczeństwa. Po porażce z Roberto Soldiciem w 2020 roku, wielu zastanawiało się, czy to koniec ekspresowego kursu kariery. Ale Mańkowski, jak to na diabełka przystało, nie złożył rękawic i podjął rękawicę (to nie błąd, to gra słów). W KSW 70 pokazał, że forma wraca, a zapach oktagonu nadal pachnie mu jak poranna kawa z kofeiną podwójnie mocną.
Ostatnia walka – z Arturem Szczepaniakiem podczas KSW 84 – pokazała, że doświadczenie nie rdzewieje. Choć walka zakończyła się na niekorzyść Borysa po ciosie, który trafił prosto w jego życiorys, to i tak pokazał charakter godny legendy federacji. Zaraz po walce pojawiły się plotki, że może go skusić… Fame MMA! Ale o tym za chwilę.
Zmiana podejścia? Teraz więcej niż tylko KSW
Borys Mańkowski jest jak dobre sushi – niby znasz smak, ale co chwilę zaskakuje czymś nowym. Ostatnio coraz głośniej mówi się o jego możliwym przejściu do Fame MMA – federacji, w której więcej influencerów niż ciosów technicznych, ale i tak robi ogromne liczby. Mańkowski zresztą sam przyznaje w wywiadach, że nie mówi „nie” nowym możliwościom, bo jak sam mówi: “Z czegoś muszę płacić za fryzjera!”.
Plotka głosi, że trwają rozmowy o potencjalnej walce z jednym z czołowych influencerów – kogoś, kto łączy mięśnie z marketingiem. Choć nie ma potwierdzenia, to wieść gruchnęła na tyle donośnie, że internet zatrząsł się w posadach. Czy Mańkowski zawalczy na Fame MMA? Jeśli tak – będzie to starcie dwóch światów i niezły materiał na Netflixowski dokument.
Od sportowca do celebryty – nowa era wojownika
Nie od dziś wiadomo, że zawodnicy MMA nie żyją wyłącznie z uderzania – chyba że mówimy o ciosach w mediach społecznościowych. Borys ma ponadprzeciętny talent do autopromocji, co widać po rosnącej liczbie obserwujących oraz licznych współpracach reklamowych. Od promocji sprzętu sportowego, aż po książkę autobiograficzną – Borys ogarnia więcej niż tylko wachlowanie łapami.
A propos uszu – nie zapominajmy, że jego charakterystyczne, mocno sfatygowane „kalafiory”, są niemal znakiem firmowym. Dość powiedzieć, że fani nie chcą selfie bez “złapania za ucho”! Kto by pomyślał, że w 2024 roku ucho też może być influencerem?
Co przed nim? Przyszłość nie tylko w oktagonie
Borys Mańkowski to człowiek wielu talentów – i jeszcze więcej planów. W rozmowach z dziennikarzami podkreśla, że nie zamierza kończyć kariery w KSW, ale rozgląda się też za innymi projektami. Być może wystąpi w filmie? A może zostanie trenerem młodych wilczków? Wiemy jedno – do nudy z Mańkowskim daleka droga.
Na razie przygotowuje się fizycznie i mentalnie do kolejnych wyzwań. Jego konto na Instagramie pęka w szwach od zdjęć z treningów, gotowych posiłków i – oczywiście – memów. Bo u Borysa nie tylko siła, ale i dystans do siebie ma czarny pas.
Choć ostatnie walki mogły nie być pasmem spektakularnych zwycięstw, Borys Mańkowski nie pozwala nam o sobie zapomnieć. Bo jak mówi stare przysłowie MMA – „Nie ważne ile razy padniesz, ważne jak efektownie się podnosisz”. A Mańkowski podnosi się z klasą, humorem i błyskiem w oku. Czekamy z niecierpliwością na jego kolejny ruch. Może Fame MMA, może powrót do zwycięstw w KSW, a może zupełnie nowa arena? Jedno jest pewne – diabeł tkwi w szczegółach, a Borys to szczegół, którego nikt nie przeoczy.