Włoski przystojniak, którego pokochały miliony
Jeśli sądziliście, że włoskie kino dawno już skończyło eksportować seksapil, to znaczy, że nie słyszeliście jeszcze o Simone Susinna. Ten włoski model i aktor zdążył już przyprawić o szybsze bicie serca niejedną osobę przed ekranem – a wszystko to z pomocą roli w filmie, o którym mówili absolutnie wszyscy. Co wiemy o tym południowym bodyguardzie kobiecych westchnień?
Od Sycylii po czerwony dywan
Simone urodził się 14 listopada 1993 roku na słonecznej Sycylii. Tak, tej samej, na której mafia gotuje pastę, a pomarańcze smakują inaczej niż gdziekolwiek indziej. Susinna od najmłodszych lat wyróżniał się nie tylko wzrostem (ma imponujące 1,89 m), ale i niesamowitą fotogenicznością. Nic dziwnego, że jego droga do świata mody była niemal tak oczywista, jak kolejka po kawę espresso o poranku.
Zanim kamery zaczęły go kochać, Simone zawładnął wybiegami jako model. Pracował dla topowych marek, takich jak Dolce & Gabbana czy Giorgio Armani. Włoscy projektanci szybko dostrzegli, że ten chłopak nie tylko dobrze wygląda w marynarce, ale również posiada ten nieuchwytny „je ne sais quoi”, czyli — w wersji włoskiej — „non lo so ma mi piace”.
Aktor, który podpalił ekran
Choć moda dała mu rozpoznawalność, to dopiero film uczynił z niego prawdziwą gwiazdę. Simone Susinna zadebiutował na dużym ekranie w filmie „365 dni: Ten dzień”, kontynuacji słynnego europejskiego erotyku „365 dni”. Jego rola jako Nacho – tajemniczego mężczyzny, który wkracza w życie głównej bohaterki – okazała się strzałem w dziesiątkę. Internet oszalał, Instagram eksplodował, a serca fanek (i fanów) zabiły mocniej.
Chociaż nie jest absolwentem szkoły aktorskiej, Susinna pokazuje, że charyzma i ekranowa magia potrafią zdziałać cuda. Włoski aktor ma w planach kolejne projekty filmowe i wygląda na to, że to dopiero początek jego filmowej drogi. Wygląda na to, że Netflix i włoski temperament to duet godny Oscara.
Nie tylko Paco Rabanne i six-pack
Nie samą karierą człowiek żyje – nawet jeśli jego praca polega na pokazywaniu boskiego torsu w reklamach bielizny. Simone Susinna to także człowiek z pasjami i zaskakującymi ciekawostkami w rękawie (lub raczej pod koszulką). Jest wielkim fanem sportu — sam przyznaje, że siłownia to jego drugi dom. Zresztą, wystarczy jedno spojrzenie na jego Instagram, by zrozumieć, że fitness to nie tylko hobby, ale styl życia.
Co ciekawe, Susinna zyskał niemały rozgłos także dzięki udziałowi w reality show. W 2017 roku wystąpił w programie L’Isola dei famosi (Włoska wersja „Survivor”), gdzie pokazał, że nie boi się wyzwań. Zamiast luksusowych hoteli — dzikie plaże i kokosy. A mimo to wyglądał jak z okładki magazynu. Są ludzie, którzy nawet w dżungli nie potrafią wyglądać źle. Serio.
Miłość, Instagram i… jeszcze więcej abs
Jeśli chodzi o życie prywatne, Simone Susinna raczej niechętnie dzieli się szczegółami. Krążą plotki o licznych romansach, ale nic na tyle oficjalnego, by można było zorganizować ślubne bingo. Jego profil na Instagramie śledzi ponad milion fanów, a każde zdjęcie z wakacji zdobywa liczne „serduszka”, co pokazuje, że nawet selfie z poranną kawą potrafi u niego wyglądać jak kadry z sesji Vogue Italia.
Choć nie wiemy, czy ma partnerkę, jedno jest pewne – jego najwierniejszą miłością pozostaje publiczność i obiektyw aparatu. Bo kiedy Susinna patrzy prosto w kamerę, światu trudno się oprzeć. Mówią, że wzrok to zwierciadło duszy – w jego przypadku to raczej portal do włoskiej strefy zakochania.
Czy zobaczymy go w kolejnych filmach? Bardzo możliwe. Czy zagra Jamesa Bonda? Nie wykluczamy – Aston Martina już ma, przynajmniej na Instagramie.
Simone Susinna to bez wątpienia jedno z najgorętszych nazwisk ostatnich lat – dosłownie i w przenośni. Choć zaczynał jako model, szybko pokazał, że scena filmowa to miejsce, gdzie czuje się równie jak ryba w wodzie (albo jak Włoch w kawiarni). Zjawiskowy wygląd, talent i poczucie humoru – czy można chcieć więcej? W świecie szklanych ekranów i błysku fleszy, Susinna ma wszystko, by zostać nową ikoną popkultury. A my? Będziemy obserwować z popcornem i westchnieniem.