Na rynku modowym co chwilę pojawia się jakiś nowy hit materiałowy, który ma być odpowiedzią na wszystkie problemy planety, zwłaszcza jeśli chodzi o ślad węglowy naszych garderób. Bawełna organiczna już była, len znają nawet nasze babcie, a bambus? Owszem, świetny, ale ma swoje za uszami. Teraz na scenę wkracza on – lyocell. Ekologiczna tkanina nowej generacji, która zdobywa serca miłośników mody zrównoważonej i fanek minimalizmu… ale czy na pewno jest taka idealna? Czas przyjrzeć się bliżej, jakie naprawdę są lyocell wady i zalety – i zrobić to z przymrużeniem oka (ale z otwartym umysłem!).
Co to właściwie jest ten cały lyocell?
Lyocell to materiał, który brzmi jak imię bohatera fantasy, ale w rzeczywistości ma całkiem realną historię. Stworzony z celulozy pozyskiwanej najczęściej z drzewa eukaliptusowego, lyocell należy do rodziny włókien regenerowanych – trochę jak moda na disco z lat 80. Brzmi eko? I faktycznie nim jest! Proces produkcji wykorzystuje rozpuszczalnik nietoksyczny i w zamkniętym obiegu, co oznacza, że niemal wszystkie chemikalia są ponownie wykorzystywane. Planeta oddycha z ulgą.
Zalety lyocellu – dlaczego moda go pokochała?
Przede wszystkim – wygoda. Lyocell jest tak miękki i lekki, że poczujesz się w nim jak w objęciach chmurki. Doskonale oddycha, co oznacza, że świetnie sprawdzi się latem, ale też zimą jako baza warstwowa. I jeszcze coś dla tych, co nie znoszą prasowania: lyocell się po prostu mniej gniecie! Ekstra, prawda?
Dodatkowo, materiał ten świetnie chłonie wilgoć i ma właściwości antybakteryjne – idealny dla osób o wrażliwej skórze oraz tych, którzy przypadkiem zasną w koszulce na siłownię (zdarza się najlepszym!). Co więcej, jego produkcja – choć przemysłowa – jest bardziej przyjazna środowisku niż klasyczne tkaniny syntetyczne czy nawet bawełna konwencjonalna.
No dobrze, ale czy lyocell ma jakieś wady?
Oczywiście. Każda tkanina, jak każda ciocia na weselu, ma coś za uszami. Zacznijmy od ceny – lyocell nie jest najtańszy i potrafi mocno skubnąć po kieszeni. Wszystko przez ten specjalistyczny proces produkcji i ekologiczne surowce. Tutaj nie ma drogi na skróty, ale jak wiadomo – jakość kosztuje.
Kolejna rzecz – choć lyocell się mniej gniecie, to jednak jego wytrzymałość na tarcie nie dorównuje np. bawełnie. W praniu może się szybciej zużywać, a przy mocnym użytkowaniu materiał może się mechacić. Czyli stylowo, ale delikatnie – jak kot angora na pokazie mody.
I jeszcze jedno – jeśli lubisz tkaniny, które możesz wrzucać do pralki z zamkniętymi oczami, lyocell może cię zaskoczyć. Choć ogólnie pranie mu nie straszne, coraz częściej na metkach znajdziemy wskazówki do prania ręcznego lub w niskiej temperaturze. Nie każdemu będzie się chciało uprawiać domową pralnię spa.
Lyocell w modzie – trend czy rewolucja?
Lyocell pojawia się w kolekcjach zarówno niszowych marek slow fashion, jak i gigantów typu H&M czy Zara. Stylowe sukienki, miękkie koszulki, a nawet pościele czy bielizna z lyocellu – słowem, wdarł się wszędzie. Czy zostanie na dłużej? Wszystko na to wskazuje.
Świadomi konsumenci szukają nie tylko stylu, ale i etyki w swoich wyborach. A lyocell, mimo swoich kilku drobnych mankamentów, zdaje się być złotym środkiem pomiędzy komfortem, modą a troską o planetę. Dlatego jeśli jeszcze nie masz czegoś z napisem „TENCEL™” (tak nazywa lyocell jego główny producent), to wiedz, że być może nadszedł czas nadrobić zaległości.
Podsumowując – lyocell wady i zalety ma, jak każdy materiał na tej planecie, ale w ogólnym rozrachunku wychodzi obronną ręką z modowej potyczki o tytuł „najbardziej zrównoważonych włókien sezonu”. Choć nie jest idealny i czasem potrafi być wymagający w obsłudze (czytaj: praniu), nadrabia miękkością, oddychalnością i sumieniem czystym jak świeżo wyprany tiszert. Więc jeśli masz ochotę na coś, co wygląda dobrze, a przy okazji nie szkodzi środowisku, lyocell zdecydowanie jest wart przymierzenia.
Przeczytaj więcej na: https://blogkobiety.pl/lyocell-wady-i-zalety-nowoczesnego-materialu-ekologicznego/.